nie jestem tym, któremu łatwo przychodzi zwierzanie się i raczej stronie od tego. co mi w takim razie zostało do napisania? oj, dużo.
ok, jest tak,co się dzieje w chwili obecnej?
tkwię w kompletnym nieładzie, ubrania na podłodze, statywy, bębny i blachy (tylko trzy, ale i tak robią zamieszanie) porozrzucane po pokoju, przede mną próba nastrojenia zestawu, albo i dwie
pidżama, to to co na mnie leży.
głód mi doskwiera, co prawda lodówka niedaleko, ale inne rzeczy przykuwają moją uwagę.
dźwięki o niskiej częstotliwości wydobywające się wprost z subwoofera obijają mi nogi.
zimno mi w ręce!
... (jakąś godzinę później)
nie ma to jak wyżyć się na "pięknie brzmiącym" zestawie
mam ochotę na papierosa.
ok, spróbowałem i nie spodobało mi się pamiętnikowanie. chyba nie zrozumiałem, co to dokładnie znaczy, ale i wiem, że to mi nie leży. jestem po prostu takim hdd kompytera osobistego, na którym można zachować plik i nie pokazując go nikomu.




--
"I got my head checked, by a jumbo jet; it wasn't easy but nothing is, no"
--
A friend would lend you an umbrella in the rain, but a true friend would take yours and say \"RUN BITCH, RUN!\"
my avatar is curtsy of Patrick Ruegheimer ~PatrickRuegheimer
Previous PageNext Page